Przetarłam oczy i spojrzałam na zegarek. 7:10. Cholera.! Bo się spóźnię.! Czemu mama mnie nie obudziła?? Wbiegłam do łazienki po drodze zabierając mundurek i czarne trampki. Pospiesznie ubrałam się, lekko podmalowałam rzęsy i przerzucając sobie torbę z książkami przez ramię, zbiegłam do kuchni. Mama nie zostawiła mi nawet liściku.Zjadłam płatki czekoladowe z zimnym mlekiem, wzięłam ze słoika z napisem 'napiwki dla mnie ' pieniądze, zamknęłam drzwi od domu i ruszyłam przed siebie. Do szkoły miałam jakieś dwadzieścia minut drogi od domu.
O 8:30 zaczynają się lekcje. Sprawdziłam zegarek. 8:05 .Dzięki wieloletnim treningom z mamą byłam wysportowana i bardzo szybko biegałam. Więc już dziesięć minut później byłam w szkole.Był to duży, dwupiętrowy budynek pomalowany na żółto. Ot, normalna szkoła.
Mijałam grupki rozgadanych dziewczyn, roześmianych chłopaków i zmęczonych nauczycieli. Weszłam do głównego gmachu i poszłam wprost do sekretariatu. Przywitałam się z czterdziestoletnią sekretarką, przedstawiłam się i wzięłam swój plan lekcji.
Pierwsza lekcja: Chemia. Sala nr. 203.Drugie piętro. W każdej poprzedniej szkole bardzo dobrze się uczyłam. Ktoś mógłby mnie nazwać kujonem, ale ja po prostu mam bardzo dobrą pamięć. Wchodziłam szybko po schodach by znaleźć swoją nową klasę. Pod salą nr. 203 siedziało 20 osób. Czyli już poznałam moją klasę.Usiadłam pod klasą i zaczęłam bawić się telefonem.
Cała dwudziestka osób przyglądała mi się z otwartymi szeroko oczami. Parę dziewczyn szeptało do siebie i pokazywało na mnie, ale nikt nie odezwał się głośno. Nagle ktoś usiadł koło mnie. Chłopak. Przystojny. Nawet bardzo.Spojrzałam na niego spode łba. Udawał że nie zauważył mojego spojrzenia.
-Cześć. Ty jesteś ta nowa, prawda.?-rzekł niskim, uwodzicielskim głosem.
-Taa.. a co ci do tego.?-spytałam trochę oschle. Nie miałam zamiaru pokazywać, jak bardzo zaczęło mi bić serce na jego widok. Co to, to nie.!
-Hm..Tak się składa że jestem twoim komitetem powitalnym. Witamy w naszej szkole.-powiedział z łobuzerskim uśmiechem.
-Jaasne...
-Do której klasy chodzisz.?-spytał.
-Do 3d.-odparłam.
-Czyli jesteś w mojej klasie,kotek.-powiedział i uśmiechnął się szeroko do mnie.
-Po pierwsze, nie jestem żadnym kotkiem . Po drugie, spadaj koleś.Nawet nie wiem jak masz na imię.
-Will, a Ty jesteś Tessa.
-Skąd wiesz.? Przecież nikomu się nie przedstawiałam.-powiedziałam lekko speszona.
-Nieważne. A poza tym musisz siedzieć ze mną na wszystkich lekcjach.
-Że co.?!-spytałam zdezorientowana.
-Moja ławka jest ostatnim wolnym miejscem. Każdy w klasie ma już partnera.
-Żartujesz...
-Nie. Mówię całkiem serio, kotek.
Już miałam mu coś odparować, ale w tej samej chwili zadzwonił dzwonek i przyszła pani profesor. Otworzyła klasę i wpuściła nas do środka. Cała klasa usiadła, tylko mi pani profesor kazała stanąć na środku.
-Kochani, proszę o ciszę.! Chciałabym Wam przedstawić waszą nową koleżankę Tessę Adams.-powiedziała i wskazała na mnie żebym podeszła do jej biurka.
-Od dziś Tesso, jestem twoją wychowawczynią. Z każdym problemem zwracaj się proszę, do mnie.
-Dziękuję.
-Usiądź koło Willa, Tesso.
-Dobrze.-powiedziałam.
Ruszyłam na koniec klasy, gdzie była ławka Willa. Posłał mi jeden ze swoich uśmieszków i odsunął dla mnie krzesło.
-Dzięki-mruknęłam.
Przez całą lekcje czułam na sobie jego spojrzenie. Żeby nie wybuchnąć, zastanawiałam się gdzie podziewa się mama.
Zawsze wracała na śniadanie. Zawsze. Reszta lekcji minęła mi spokojnie. Niestety, na każdej siedziałam z Panem Jestem Boski I To Wiem.
Byłam już przy bramie szkoły, gdy ktoś złapał mnie za ramię. Zdziwiona i lekko przestraszona odwróciłam się napięcie i dałam kopa w kolano Willa.
-O jeju..Przepraszam..Bardzo boli.??-spytałam wstrząśnięta. Zapomniałam że choć jestem wysoka i wyglądam na kruchą, mam bardzo dużo siły.
-Nie spoko. Nawet nie poczułem.-odparł. Nawet się nie skrzywił.
Odetchnęłam z ulgą i spytałam.
-No dobra..A co ode mnie chciałeś.?
-Mogę Cię odprowadzić do domu.?
-Eee......
-No bo wiesz.. Jesteś nowa w okolicy i mogłabyś się zgubić...-przeczesał ręką swoje czarne włosy.
-Dzięki. Miły jesteś.-powiedziałam i uśmiechnęłam się szeroko.
Wziął mnie za rękę.Spojrzałam na niego zdziwiona.
-Oj..Jeśli. nie ..ten tego...-zaczął się słodko jąkać.
-Nie. Jest dobrze.
Ruszyliśmy w moją stronę, trzymając się za ręce. Nigdy bym się nikomu nie przyznała, ale ja jeszcze nigdy nie miałam chłopaka.Owszem, całowałam się z kilkoma ale no nie było To. Teraz idąc ręka w rękę z tym ciemnookim chłopakiem czułam motylki w brzuchu.Gdy zatrzymaliśmy się pod moją furtką stanęłam jak wryta.Ktoś był w domu. Ktoś obcy."Poczułam" demoniczną obecność. To mi się nie podobało. I to bardzo.
-Poczekaj tutaj.-powiedziałam do Willa i nie czekając na jego odpowiedź pobiegłam do domu. Wyciągnęłam z torby sztylet z anielską mocą, rzuciłam torbę w kąt i zaczęłam wołać mamę.
Przeszukałam wszystkie pokoje.Nigdzie jej nie było. Pobiegłam na tył domu, dalej ją wołałam. Nic. Pobiegłam w stronę pobliskiego lasu. Wchodziłam dalej, szukając jej. Po chwili usłyszałam skowyt i ciche jęki. Mama.! Pobiegłam w stronę dźwięków.
Mama leżała na ściółce, mocno krwawiąc z brzucha.Nad nią pochylał się Diabelski Pies.Było to ponad dwumetrowe stworzenie. Gdzieniegdzie odpadały mu płaty szarej jak płótno skóry. Czerwone oczy stwora łypnęły na mnie złowrogo. Z pyska ciekła mu krew.
Krew mojej mamy.
Bestia rzuciła się w moją stronę. Byłam jednak szybsza i się uchyliłam. Wbiłam sztylet aż po rękojeść tam gdzie to coś powinno mieć serce. Diabelski Pies wił się w konwulsjach, aż został po nim tylko szary piach.
Przyklękłam przy mamie.
Z oczu kapały mi gorące łzy.
-Wyjdziesz z tego, będziesz żyć.-powtarzałam jak mantrę.
Ale było już za późno. Jej serce przestało pracować, nie czułam oddechu.Moim ciałem wstrząsnął głośny szloch. Nie to się nie dzieje. Tylko nie ona.Nieee.!!! Dlaczego.?!!!!
-Co się stało.?-jak przez sen usłyszałam głos Willa
Chciałam powiedzieć że moje życie właśnie się zawaliło.Chciałam w coś przywalić. Chciałam krzyczeć.
Ale z mojej krtani wydobywał się tylko cichy szloch.Ostatnim, co usłyszałam przed zapadnięciem w ciemność były słowa Willa
-Zaopiekuję się Tobą.
I jego ręce wznoszące mnie gdzieś wysoko. Daleko stąd...Czułam tylko ostry, pulsujący ból rozrywający moje serce od środka..
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
No i mamy rozdział 2.:)
Ooo Smutne :( Will jest strasznie śmiały. Nie mogę się doczekać neksta :D
OdpowiedzUsuńPozdrawiam Clary M.
Dzięki. :)
OdpowiedzUsuń