Otworzyłam oczy,usiadłam na łóżku, na moim łóżku na którym przed chwilą spałam i mocno ziewnęłam. Spojrzałam na swój nowy pokój. Jakieś trzy dni temu, razem z mamą wprowadziłyśmy się do tego domu. Był to jednopiętrowy, stary budynek pomalowany białą farbą. Na werandzie wisiała stara, trochę podniszczona huśtawka.Ale i tak ten dom bardzo mi się spodobał. Musiałyśmy się wyprowadzać co jakiś czas, by nie wytropiły nas demony lub gdy mama dostawała nowe zlecenie. Miałam nadzieję że w tym mieście będziemy mogły być przynajmniej pół miesiąca. Jest to dość małe miasto, można by rzec miasteczko. Nosi nazwę Meyvill. Jak dla mnie trochę dziwna nazwa, no ale dobra. W moim osiemnastoletnim życiu mieszkałam już w ponad dwudziestu miastach. Ciągle się przeprowadzałyśmy.Nigdy nie miałam nawet prawdziwej przyjaciółki. Według mnie, przyjaźń opiera się na szczerości i wzajemnym zaufaniu. Ale ja nie mogłam nikomu zaufać. Nie mogłam przecież wyjawić, że ja i moja mama jesteśmy Łowczyniami Demonów, poza tym te ciągłe przeprowadzki, poza tym i tak pewnie nie miałabym za bardzo czasu, ponieważ albo byłam z mamą na misji, albo zajmowałam się domem lub( gdy mama wiedziała że zostaniemy na trochę w mieście) do szkoły. Teraz powinnam chodzić do trzeciej liceum.I tak wiedziałam że więcej nauczę się o życiu od mamy niż w jakimś beznadziejnym liceum. Ale mama była nieugięta. Postanowiła że od jutra zaczynam szkolę. Pięknie. Jestem w 3d Liceum ogólnokształcącego w Meyvill. Jakoś mnie to nie napawa optymizmem.
No ale dobra zacznijmy od początku. Mam siedemnaście lat i mieszkam z mamą. Ojciec został zamordowany przez jednego demona Callana. Nie wiem jak to się dokładnie stało, ponieważ miałam wtedy zaledwie cztery latka. Mamie cudem udało się uciec ze mną. Może się do tego nie przyznaje ale wiem że zacięcie walczyła. Widziałam jej blizny. Dla zwykłego śmiertelnika są niewidoczne ale będąc Łowczynią, urodziłam się ze Wzrokiem. Potrafię widzieć rzeczy, osoby i stworzenia nie z tego świata. Dosłownie.
Moje życie jest nieźle pokręcone ale radzę sobie dobrze. Przed mamą staram się ukrywać codzienny niepokój o nią. Wieczorami zawsze wychodzi tropić i zabijać kolejne demony. Mogę się założyć że żaden Łowca nie zabił ich tyle co mama. I tu nie chodzi o obowiązki, czy szczytny cel pozbycia się tych paskudztw z Ziemi. Tu chodzi o zemstę i sprawiedliwość, ponieważ zabójca mojego taty, nigdy nie został schwytany.Jeszcze nikomu się to nie udało. Ale moja mama do tego dąży.
Z zamyślenia wyrwało mnie pukanie do drzwi.Do pokoju weszła mama.
-Zejdziesz na śniadanie.?-spytała. Po jej twarzy widziałam że znowu zarwała noc.
-Jasne, zaraz.-odparłam, po czym wzięłam z szafy krótkie spodenki, niebieski top z czarną czaszką i czarne trampki z ćwiekami.
Wzięłam szybki prysznic,wytarłam się, wysuszyłam i zaczesałam moje długie rude włosy w koński ogon.
Spojrzałam w lustro. Stwierdziłam że wyglądam dobrze i wyszłam z łazienki. Zbiegając z góry po dwa schodki na raz, dotarłam do kuchni.
-Mniamm.-zawołałam na widok góry naleśników polanych syropem czekoladowym i bitą śmietaną.
-Siadaj i jedz.-powiedziała ze śmiechem.
Z radością spełniłam tą prośbę. W ciągu pięciu minut na talerzu nie został nawet okruszek.
-Widzę że ci smakowało.-powiedziała mama przyglądając się mojemu pustemu talerzowi.
-Dziękuję.-powiedziałam po czym mocno ją przytuliłam.
-Szykuj się. Jedziemy po zakupy.
-Za dziesięć minut pod samochodem.-odpowiedziałam.
To była taka nasza mini tradycja,że w każdym nowym miejscu jechałyśmy na zakupy i zwiedzałyśmy miasto. 'Zapoznanie się w terenie' jak to nazywała mama. Trzydzieści minut później zaparkowałyśmy naszą brązową furgonetkę pod Centrum handlowym.Pokręciłyśmy się trochę po sklepach, kupiłam sobie kilka bluzek, dżinsów, czarną skórzaną kurtkę i czarne wysokie glany. Mama poszła do jednej z kawiarenek a ja do księgarni. Gdy otworzyłam drzwi zabrzęczał mały dzwoneczek.Księgarnia pachniała starymi książkami i nutką wanilii. Przyjemnie. Za ladą siedziała starsza pani, z okularami na nosie i czytała książkę. Chrząknęłam lekko i powiedziałam
-Dzień dobry.
-Dobry, dobry. Wybierz sobie coś, zapłać i zmykaj.-odpowiedziała trochę niemiłym głosem.
Nie wiedziałam co powiedzieć więc wzruszyłam ramionami i weszłam głębiej do sklepu. Były tam całe regały starych i nowych książek. Lekko dotykałam starych grzbietów. Czytałam cicho, pod nosem tytuły tomów. Nagle na końcu jednego regału znalazłam dużą starą i podniszczoną przez czas księgę. Miała bladoniebieski kolor i była dość duża. Na moje wyliczenia powinna zmieścić się w mojej czarnej torbie. Wzięłam księgę w ręce. Tytuł był nieczytelny, ale mi to nie przeszkadzało. Czułam że muszę ją mieć. Podeszłam do lady. Starsza pani odłożyła książkę, czytaną przez siebie na ladę.
-Już wybrałaś.?-spytała trochę milej.
-Tak. Ile ona kosztuje.?
Zobaczyłam dziwny błysk w jej oczach ale nic nie powiedziałam.
-Dla ciebie słoneczko tylko 20 dolarów. Zapakować?
-Nie dziękuję. Wezmę ją.-powiedziałam i zapłaciłam.
Tak jak myślałam, księga zmieściła się do mojej torby. Po piętnastu minutach poszukiwań znalazłam mamę w jednym ze sklepów odzieżowych.
-Oo tu jesteś mamo.-powiedziałam z ulgą.
-Kupiłaś coś ciekawego.?
-Mhmh...-odpowiedziałam.
-Trzeba ci kupić mundurek.-mruknęła jakby do siebie.
-Coo.?? Mundurek.?!! Mamoo do jakiejś ty mnie szkoły znów zapisała.??
-Nie narzekaj.
Tak więc kupiłyśmy jeszcze czarną spódniczkę do kolan w białą kratę z czarnym cienkim paskiem na talii, białą koszulę zapinaną na guziki z koronką i czarną marynarkę z podwijanymi 3/4 rękawkami. Ze swojej strony, dołożyłam czarne dżinsy, rurki i wisiorek w kształcie serduszka ozdobiony małymi kryształkami kamienia księżycowego. Jak dla mnie te zakupy wypadły nieźle.
Wpadłam do swojego pokoju siedziałam na swoim łóżku. Na kolację mama zrobiła pyszne kanapki z sałatą,szynką,serem,ogórkiem i pomidorem, do tego zrobiła jeszcze gorącą herbatę. Mniam. Najedzona do syta wzięłam długą kąpiel, przyszykowałam sobie torbę z książkami i ciuchy na jutro do szkoły. Szczerze mówiąc nie stresowałam się. Tyle razy przez to przechodziłam że u mnie to już prawie norma. Zawsze byłam tą nową, obcą. Ale jakoś mnie to nie obchodziło.
Wyciągnęłam moją nową księgę i położyłam się na łóżku. Przeglądałam kolejno kartki. Mimo iż nie było tytułu, domyśliłam się co to za książka. Jest to magiczna księga czarów.Kartkowałam stronice. Czytając parę razy niektóre zaklęcia, nauczyłam się ich na pamięć. Dumając nad tym, gdzie dziś w nocy mama poszła na misję, zasnęłam..
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~<3~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Mam nadzieję iż się podobał mój pierwszy wpis. Jest to mój pierwszy rozdział na tym blogu. Jeśli ciekawią Cię dalsze przygody Tess, zapraszam na zaglądanie tutaj.:)
Hej.
OdpowiedzUsuńJestem pierwsza, a Ty mnie pewnie znienawidzisz. No cóż i tak bywa.
Po pierwsze.
Pomysł dobry, ale trochę oklepany. Czytałam już coś podobnego. Nawet śniadanie było identyczne.
Po drugie.
Gdzie dzieje się akcja. Po nazwach sądzę, że w Stanach. To dlaczego Tess zapłaciła za książkę naszymi złotówkami?
Po trzecie.
Synonimy. Robisz strasznie dużo powtorzen . I to nie sporadycznie, tylko nagminnie.
Po czwarte.
Przecinki. I nic więcej nie dodam.
Nie robisz błędów ortograficznych, to Twój duży plus.
Pozdrawiam.
Hej, a ja myślę, że nie jest źle. Ada Kroll ma rację (poza pierwszym, gdyż niczego takiego podobnego jeszcze nie widziałam ;) Mam pytanie, dlaczego Tess wykąpała się trzy razy tego samego dnia? :D Rano, kiedy przyjechała z zakupów oraz po kolacji. Trochę dziwne. Ale. Mi pomysł się nawet i podoba, nad błędami wierzę, że popracujesz (nawet i ja je czasami stawiam, chociaż w odróżnieniu od moich początków- piszę o wiele lepiej). Jeszcze takiego czegoś nie czytałam, tak więc jestem zaciekawiona i z miłą chęcią przeczytam kolejny rozdział :D
OdpowiedzUsuńReia Morgan (pająk)
Latający Holender, nie pamiętam gdzie to czytałam. Nic, wytnie się. Wierzę, że poprowadzisz intrygę tak, że pozytywnie zaskoczysz.
OdpowiedzUsuńWiem, swoje teksty czyta się źle. Niby wszystko ok, wrzucasz notke, a potem ci serce staje z przerażenia. Przynajmniej ja tak mam.
Popracujesz, powkurzasz, dojdziesz do jako takiej stabilizacji i będzie dobrze.
Ada.
Hm. Dziękuję bardzo za opinie i komentarze. Bardzo mi na tym zależy i BARDZO przepraszam Was za to, co mi nie wyszło. Postaram się poprawić. Buźka :*
OdpowiedzUsuń