Do swojego pokoju wróciłam najszybciej jak umiałam. W torbę podróżną spakowałam wszystkie ciuchy jakie miałam (a wierzcie mi, nie było tego zbyt wiele), dwie pary butów, telefon i słuchawki, a także moje świece, zioła i księgę zaklęć. Gdy miałam 15 lat, dostałam od mojej cioci kartę kredytową z mnóstwem pieniędzy na koncie. Było to moje ubezpieczenie gdyby coś jej się stało. Zawsze pilnie strzegłam tego kawałka plastiku ukrytego w sekretnej kieszonce mojego stanika. Teraz wyciągnęłam kartę z biustonosza i schowałam ją do kieszeni czarnej kangurki z białym logo zespołu Placebo.Miałam na sobie tą bluzę, czarne dżinsowe spodenki i moje czarne vansy. Dla reszty Akademii była "noc" co mi ułatwiło sprawę. Bezszelestnie przemknęłam przez dziedziniec i przeskoczyłam zwinnie przez ponad dwu metrowy mur oddzielający szkołę od reszty świata. Idąc w stronę przystanku autobusowego rozmyślałam o moim pobycie tutaj. Wszyscy byli piękni i w sile wieku. Nawet nauczyciele. Kiedy tu przyjechałam, byłam pewna że trafiłam do jakiejś specjalnej szkoły dla nocnych łowców. Ale teraz już nie byłam o tym przekonana. Który nocny łowca, którego znałam z ciągłej podróży które prowadziłyśmy z ciotką, czytał w myślach.? Albo skakał tak wysoko jak ja.? Lub był tak silny jak Jacob.? No właśnie, żaden. Poza tym ja potrafiłam przywoływać duchy. Było to straszne doświadczenie i w najbliższym czasie nie miałam zamiaru go powtarzać. Ale ta wizyta w przeszłości bardzo mi pomogła. Poznałam, a raczej zobaczyłam moich rodziców. I dowiedziałam się że mam siostrę bliźniaczkę. Ale ich straciłam. Rodziców, kobietę którą przez lata uważałam za moją matkę, i siostrę. Chociaż gdyby Alyssa umarła, musiałabym to poczuć. No bo przecież była moją idealną kopią, tylko miała czarne włosy zamiast rudych. Nie wiedziałam gdzie jej szukać, ale znałam kilka przyjaciół mojej ciotki.
Nawet nie zauważyłam że autobus już przyjechał. Wsiadłam, podałam nazwę miejsca gdzie chciałam jechać i zapłaciłam za bilet. Miałam jeszcze trochę banknotów. Usiadłam obok starszej pani ubranej w różową letnią sukienkę z kolorowymi kwiatami i duży słomiany kapelusz z różową wstążką. Przywitałam się grzecznie. Staruszka spojrzała na mnie błękitnymi oczami i uśmiechnęła się szeroko.
-Witaj dziecko.
Jak dla mnie dość dziwne powitanie jak na XXI wiek no ale spoko. Gdy autobus zatrzymał się na moim przystanku, staruszka wysiadła razem ze mną, poprowadziła mnie na ławkę przy przystanku i spytała.
-Jesteś tu sama.?
-Tak-odpowiedziałam z wahaniem.
-Dziewczyna w twoim wieku nie powinna chodzić sama.
-Jestem już prawie dorosła.
-Wiek nie świadczy o dojrzałości. Możesz mieć nawet 50 lat, ale nadal możesz zachowywać się jak dziecko. O twoim wieku świadczą twoje czyny, myśli, uczucia i twoja postawa. Zapamiętaj to kochana. Zawsze to pamiętaj-powiedziała z poważną miną, po czym uśmiechnęła się szeroko.-Nie mogę Cię puścić tak samej. Jeśli chcesz to przedstawię cię mojej wnuczce, jest w twoim wieku.
-Przepraszam że przeszkadzam, ale przyszedłem po moją przyjaciółkę.-powiedział męski głęboki głos.
Rozejrzałam się wokół. Nikogo nie było. Tylko jeden wysoki,chłopak stojący za mną.Był nieziemsko przystojny.Znałam go. Uśmiechał się do mnie szeroko z roziskrzonymi szarymi oczami i ułożonymi w klasyczny nieład blond włosami. Posłałam mu lekko zdziwiony acz szczerze rozbawiony uśmiech.
-Cześć Tesso- przywitał się.
-Cześć Shane.-odpowiedziałam.
-----<3----
No heej ludziska.!! <3 Mam nadzieję że rozdział się spodobał.Mam dla was kilka informacji i próśb.
1) odpowiedziałam na wasze poprzednie komentarze
2) proszę was o nowe komentarze, ze szczerymi opiniami na temat danego postu lub tego blogu.
3)Tak, jestem dziewczyną :3
4) Dziękuję za wasze opinie.
5) postaram się częściej dodawać posty.
6) Jeśli macie taka możliwość, odwiedzajcie mojego bloga codziennie, :)
7) BARDZO Wam dziękuję że ze mną jesteście.
Wasza obecność wiele dla mnie znaczy. Dla autora, najważniejsi są czytelnicy, czyli Wy. Jeszcze raz zachęcam do odwiedzania mojego bloga i proponowania go waszym znajomym, bliskim czy przyjaciołom.
Dziękuję, Angelika.(Czyli ja, hehe :p)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz